Zdrowie

Zregeneruj siły na wiosnę – 3 kroki

jak zregenerowac sily na wiosne

W tym roku staram się bronić przed przesileniem wiosennym jak tylko mogę i póki co moja forma jest całkiem niezła. Mój poprzedni blog przypomniał mi jednak, że dokładnie dwa lata temu w marcu byłam w bardzo opłakanym stanie. Dopadł mnie wtedy, jak pisałam pakiet 2w1: przeziębienie (ciężkie, ale nie była to grypa) + wiosenne przesilenie. Walka na dwóch frontach do łatwych nie należała. Pamiętam jednak, że dzięki kilku trikom udało mi się z obydwoma wygrać i dziś, tak na szybko chciałabym się z Wami podzielić kilkoma prostymi rozwiązaniami problemu przesilenia wiosennego. Pomogą też w przypadku przeziębienia – taki bonus. Bardzo pomocna w ich zwalczaniu będzie porządna wiosenna regeneracja i w dzisiejszym poście opowiem Wam, jak w 3 krokach zregenerować siły na wiosnę

Przesilenie? Wiosną?

Właśnie tak, a objawia się ono brakiem sił do jakiegokolwiek działania i związanym z tym tymczasowym spadkiem motywacji. Do tego dochodzi ciągła senność, osłabiona koncentracja, bóle głowy i takie ogólne „rozmemłanie”. Stan mocno niefajny i warto go jak najszybciej zwalczyć bo wiosna, choć póki co tylko kalendarzowa, już do nas zawitała, a więc i na Słoneczko też mamy duże szanse w najbliższym czasie.

Skąd to się bierze?

Jesień i zima – brak słońca, zmienna pogoda – raz śnieg, raz deszcz, przebywanie w zamkniętych pomieszczeniach – osłabiają nasze organizmy. Czy dbaliśmy o to, by nasza dieta w czasie zimy była zdrowa i odżywcza? Jeśli tak, jest szansa, że przesilenie wiosennie dopadło nas w formie łagodniejszej, jeśli nie – może być silniejsze przez brak witamin i minerałów. W zimie często zjadaliśmy więcej ciężkostrawnych, wysokokalorycznych potraw. Niektórych z nas dopadła depresja sezonowa, co sprawiało, że trudniej było się oprzeć tzw. comfort foods (słodyczom, pizzy i innym mało zdrowym pokarmom). Do tego dodajmy wiosenne zmiany ciśnienia i temperatury i mamy przepis na niezłą szkołę życia dla naszego organizmu.

Jak szybko złapać formę by móc cieszyć się wiosną?

Wystarczą 3 proste kroki:

1) Poprawmy naszą dietę – ja zmniejszyłam ilość mięsa w diecie (do jednego razu w tygodniu), ograniczyłam też gluten. Jem więcej jajek (zwłaszcza żółtek), warzyw i owoców (w postaci zup, soków i smoothies, surówek), kasz (jaglaną i gryczaną), płatków owsianych i jaglanych, pestek i nasion (zwłaszcza lnu, pestek dyni i nasion chia). Nie każdy lubi, ale warto właśnie teraz kiełkować nasiona rzodkiewki, brokuła, lucerny. Kiełki mają ogromną wartość odżywczą i mogą zastąpić nowalijki, które jak pewnie słyszeliście nie są dobre ze względu na sporą zawartość środków chemicznych

2) Zacznijmy się ruszać – najlepiej na świeżym powietrzu, bo mimo że Słońca nie widać to i tak warto wyjść z domu – mogą to być spacery, które rozruszają nasz organizm, przyspieszą przepływ krwi i limfy. Spacery to moja ulubiona aktywność ale równie dobrze sprawdzi się rower, rolki a jeśli czujecie się na siłach – bieganie

3) Wspomóżmy nasze organizmy dodatkowymi środkami odżywczymi – dwa lata temu polecałam sok z młodego jęczmienia i propolis. Teraz stosuję tylko omega-3, zażywam magnez i witaminy z grupy B bo bardzo ograniczyłam suplementy. Możecie wypróbować również inne naturalne środki odżywcze, jak na przykład acerola czy proszek ze skórki dzikiej róży

A co raczej nie doda nam sił wczesnowiosenną porą?

Warto przez marzec-kwiecień wstrzymać się z detoksami opartymi na pojedynczych składnikach lub grupach składników (np. dieta jabłkowa, warzywna), a tym bardziej nie warto w obecnym czasie stosować głodówek. Diety te powodują jeszcze większe niedobory odżywcze, a tym samy  pogarszać będą stan i tak wystarczająco zmęczonego i osłabionego organizmu, choć w normalnych warunkach, dobrze zaplanowane i stosowane krótkookresowo w miesiącach od maja do września mogą wywierać pozytywny wpływ na ogólny poziom naszego zdrowia.

Mimo niedoborów, nie polecam multiwitamin – te dostępne w Polsce są bardzo słabej jakości, zawierają witaminy i minerały w bardzo nisko przyswajalnych postaciach, praktycznie nigdy naturalnych. Lepiej uzupełniać je naturalnymi składnikami diety – czyli warzywami, owocami, kiełkami, orzechami czy pestkami nasion. Polecam też niektóre suplementy kupować w Stanach na Iherb, multiwitaminy firmy Country Life kupuję dla siebie, męża i rodziców – bo mają naprawdę dobry skład.

Nie polecałam i nadal nie polecam chlorelli, tym bardziej zażywania jej przez dłuższy czas i w dużych dawkach oczyszczających. Chlorella zawiera LPS – związek, który jest endotoksyną. LPS sprawia, że następuje aktywacja komórek układu odpornościowego – makrofagów, które sprowokowane są do uwalniania prozapalnych substancji. Znaczy to tyle, że nasz układ odpornościowy postawiony jest w stan wysokiej gotowości. To jest dobre tylko na krótką metę, a bardzo szkodliwe jeśli trwa dłużej – ponieważ prowadzi do uogólnionej reakcji zapalnej. Nie warto tego robić swojemu organizmowi.

Umiar ważny we wszystkim

Działajmy – zmieńmy dietę, ruszajmy się więcej, zmuszajmy się do tych czynności bo warto. Ale że umiar jest ważny, a odpowiedni odpoczynek jest nie do przecenienia – odpuśćmy pewne sprawy i dajmy sobie trochę taryfy ulgowej na wiosnę – bo nie wszystko w 100% od nas zależy i czasem warto pewne rzeczy po prostu odpuścić by poczuć się lepiej.

Udostępnij: