Ostatnie artykuly

Kolejny poranek po nieprzespanej, pełnej koszmarów nocy to zapowiedź kolejnego zmarnowanego dnia, to następny odłamek szkła wbity w serce gdy widzisz minę bliskiej osoby którą znów zawiodłeś. To ciągłe rany, które ona codziennie na nowo Ci zadaje – bo z depresją łatwo jest przegrywać każdego dnia od nowa. I cóż z tego, że wieczorem, kiedy Twój stan był lepszy obiecałeś sobie, że jutro weźmiesz się w garść. Poranek przyszedł  za szybko i znów nie zdążyłeś – ona była szybsza… Depresja ...
Lepiej „jakoś” czy wcale? Skąd taki tytuł posta? Coraz częściej rozmyślam nad pewnym paradoksem mojego życia – próbując dojść do perfekcji (w różnych dziedzinach mojego życia) często blokowałam się i nie osiągałam konkretnych rezultatów. Same próby bycia idealną sprawiały, że mój zapał gasł szybciej niż zapałka w deszczu, a zawód i żal, że nie mogę tego czy tamtego osiągnąć sprawiały, że się wypalałam i traciłam wszelką motywację do kontynuacji działania. Może powiecie, że to kwestia niedojrzałości, braku odpowiedzialności, wychowania… Nie ...
Zdrowa praca przy komputerze? Tytuł posta dzisiaj dość przewrotny, bo wszyscy wiemy, że akurat ten rodzaj pracy do najzdrowszych nie należy. Związane to jest z kilkoma czynnikami, z których najbardziej szkodliwym dla zdrowia i samopoczucia jest długotrwałe siedzenie. Rzecz jasna nie tylko ono odpowiada za wysoką szkodliwość pracy przy komputerze. Nie można pominąć negatywnego oddziaływania na nasze organizmy jonów pozytywnych i promieniowania elektromagnetycznego, które wydziela pracujący sprzęt elektroniczny, szkodliwości monitorów komputerowych na wzrok oraz problemów, które mogą wynikać z często ...
Nowa dieta od poniedziałku, bo przecież weekend i to nie jest dobry moment by zacząć, tkwienie w nielubianej pracy, bo plan założenia własnej firmy wciąż się klaruje (a przecież wszystko musi być idealnie dopracowane!), planowanie przez cały rok wyjazdu na wakacje, bo weekend odpoczynku to za mało… A potem dietę trafia szlag, bo w pracy sytuacja tak napięta że bez pizzy by nie stykło, super oryginalny pomysł na rozwój firmy sprzątnął sprzed nosa ktoś inny, a gdy przychodzi termin wyjazdu ...
… Pewnego lutowego wieczoru pomiędzy wysyłaniem oferty do klienta a nadzorowaniem pracy gościa wymieniającego cargo w kuchni poczułam, że nie wytrzymam już ani chwili dłużej z napisaniem pierwszego postu na mój nowy blog, który w momencie gdy to piszę nawet jeszcze fizycznie nie istnieje. Znaczy się, mam już nazwę, domenę, serwer, firmę która zająć się ma postawieniem go na nim i dopasowaniem szablonu (też go już mam). Mam przeczytane kilka książek o blogowaniu, stworzony specjalny zeszyt blogowy, całą listę pomysłów ...