PsychologiaRozwój

Pułapka najlepszego momentu

Nowa dieta od poniedziałku, bo przecież weekend i to nie jest dobry moment by zacząć, tkwienie w nielubianej pracy, bo plan założenia własnej firmy wciąż się klaruje (a przecież wszystko musi być idealnie dopracowane!), planowanie przez cały rok wyjazdu na wakacje, bo weekend odpoczynku to za mało… A potem dietę trafia szlag, bo w pracy sytuacja tak napięta że bez pizzy by nie stykło, super oryginalny pomysł na rozwój firmy sprzątnął sprzed nosa ktoś inny, a gdy przychodzi termin wyjazdu rozkłada grypa tak silna, że udaje się „dojechać” tylko do łóżka. Znacie to? Czekając na perfekcyjny moment tracimy bardzo wiele, a nasze marzenia, dążenia i cele rozpływają się w niebyt. Dlaczego tak się dzieje? Za długo zwlekamy – czekamy na poprawę okoliczności, najczęściej zewnętrznych, planujemy, oczekujemy, spinamy się by wypadło jak najlepiej. A tu jeden wielki klops. Lipa. Porażka.

Ja też tak zwlekałam, a z pewnymi tematami zwlekam nadal i powiem Wam z doświadczenia, że nie warto – nie warto odwlekać rozpoczynania zmian w swoim życiu, nie warto odwlekać realizacji marzeń, nie warto też odwlekać robienia tych mniej przyjemnych rzeczy, które i tak muszą być zrobione. Nie warto, bo nigdy nie będzie lepszego momentu niż w tej chwili. A ten moment trwa nieprzerwanie w naszym życiu, nie jest to jedna chwila w której można coś zrobić, coś zmienić – są to miliony momentów, którym to my nadajemy znaczenie. Jak duże będzie to znaczenie zależy tylko od nas, jednak jeśli myślicie, że pojawi się lepszy moment powiem Wam jedno – nie pojawi się. Zawsze będzie coś nie tak, zawsze będzie mniej idealnie niż byście chcieli, zawsze wydawać Wam się będzie, że mogłoby być lepiej, że coś mogłoby być lepiej zrobione, że warunki mogłyby być lepsze. Ta „pułapka najlepszego momentu” sprawia, że tracimy możliwości, które pojawiłyby się na naszej drodze gdybyśmy zaczęli. Tracimy możliwość wkręcenia się w spiralę rozwoju – bo gdy zaczniemy robić coś pozytywnego, to potem najczęściej następuje kontynuacja dobrych zdarzeń i trwa dopóki coś naprawdę mocno negatywnego jej nie przerwie.

Jestem teraz w takim momencie – wyjechałam na fajne, choć krótkie wakacje, urządziłam z Love huczne i bardzo udane urodziny, poznałam świetną koleżankę, z którą naprawdę fajnie się dogaduję, kupiłam Vitamix który nakręcił mnie na totalnie zdrowe odżywianie, wróciłam do pisania bloga, znalazłam sposób na regularne zażywanie suplementów, od listopada rozpoczynam studia podyplomowe na grafice. Jak dla mnie są to ogromnie pozytywne zmiany w których nie przeszkadza mi nawet załamka w relacjach z rodziną czy chwilowy (mam nadzieję!) zastój w firmie. Powiedziałam sobie, że wykorzystam ten czas na własny rozwój i to właśnie robię. Działam!

Bo nigdy nie jest zbyt późno ani zbyt wcześnie na spełnianie swoich marzeń, na robienie tego co kochamy – chwila która jest, która dzieje się teraz – jest najbardziej odpowiednia by wprowadzić w życie zmiany, których od tak dawna pragnęliśmy, a czekaliśmy z nimi na tzw. „lepszy moment”. Nie czekajmy – działajmy, bo czas nie czeka…

Udostępnij: