PracaRozwój

Czego nauczyła mnie praca na swoim?

czego nauczyla mnie praca na swoim

Po ostatniej rozmowie z klientką jeszcze bardziej doceniłam to, że nie pracuję na etacie. W jej głosie słyszałam zmęczenie dotychczasową pracą (etatową), frustrację – chęć wyrwania się z objęć korporacji… Ale nie tylko! – bo kiedy zaczynała mówić o założeniu własnej firmy wstępowała w nią nowa energia! Motywację i chęć do działania wyczuwałam bardzo mocno mimo dzielącej nas odległości. Własną działalność założyłam jakiś czas temu, ale już wcześniej odeszłam z etatu i kilka lat pracy „na swoim” za mną. Moja praca nosi sporo znamion freelancingu, więc na temat zalet i wad takiego rozwiązania wiem już całkiem sporo, ale o tym było już u innych blogerów. Chcę Wam dziś opowiedzieć o tym, czego nauczyła mnie praca na swoim – i czego każdego dnia mnie uczy. Opowiem Wam też, dlaczego uważam wybór takiej drogi za najlepszą możliwą drogę rozwoju (nie tylko zawodowego).

Na własnym przykładzie zauważyłam, że korzyści, jakie możemy odnieść z pracy na własny rachunek to między innymi:

Rozwój nowych umiejętności i wszechstronności

Prowadzenie własnej firmy niesie ze sobą konieczność działania na wielu frontach – marketing w formie działań na portalach ogłoszeniowych, w social mediach, za pomocą firmowej strony internetowej, często również przy użyciu bloga, kontakty z klientami, wypełnianie obowiązków księgowych, płatności, zamówienia itd. Gdy firma jest mała najczęściej staramy się te obowiązki wykonywać samodzielnie. Z kolei to, czego nie potrafimy zrobić sami – zlecamy – co rzecz jasna wiąże się ze wzrostem kosztów. A na te koszty często nie jest łatwo sobie pozwolić, zwłaszcza na starcie. W początkach działalności prawie wszystko robimy samodzielnie i wielu nowych rzeczy musimy się nauczyć. Fajne jest to, że przekłada się to na rozwój wielu nowych umiejętności. Projektowanie graficzne, przygotowanie do druku, podstawy html i css, pisanie umów, skuteczny mailing – to tylko niektóre z umiejętności które ja zdobyłam dzięki temu, że… musiałam się ich nauczyć, by zaoszczędzić! Czasem bywa ciężko i frustrująco, ale daję radę i te umiejętności ciągle wykorzystuję i powiększam. I to jest super 🙂

Nauka/wzmocnienie takich cech jak odpowiedzialność, obowiązkowość i konsekwencja w działaniu

Nieraz pisałam o tym, że mam problem z obowiązkowością i konsekwencją w działaniu. Nie powiem jednak, bym nie zauważyła pozytywnych zmian, które co prawda są „w toku”, ale SĄ. Bez tych cech nie da rady i z czasem automatycznie je w sobie wypracujemy. Rzecz jasna w sytuacji, kiedy się staramy i naprawdę chcemy coś osiągnąć. Ale czyż nie taki cel przyświeca każdemu kto buduje własną firmę?

Wyrobienie w sobie tzw. „zdrowego” perfekcjonizmu

W początkowych fazach działalności 95% czynności wykonuje się samodzielnie – pochłania to ogromne ilości czasu i trzeba dokonywać wyborów. Możemy robić wszystko tak dobrze jak potrafimy – co najczęściej oznacza, że efekt jest dość daleki od ideału. I albo to akceptujemy, albo generujemy spore koszty i zlecamy na zewnątrz/zatrudniamy odpowiednie osoby. Kasa na delegowanie na początku działalności mało kiedy jest wystarczająca, więc wyjście pierwsze narzuca się samo. J z każdym kolejnym zadaniem zaczęłam coraz wyraźniej dostrzegać, że lepsze jest wrogiem dobrego, a zrobione jest lepsze niż doskonałe. O zmianie mojego podejścia w tej kwestii pisałam już kiedyś tutaj.

Bardziej efektywne zarządzanie czasem

Na tym polu do dziś mam trochę do poprawy, jednak u mnie najlepiej sprawdza się skupienie na trybie zadaniowym. Dodatkowo przy założeniu nieprzekraczalnych norm godzinowych. Chodzi o to, że wszystkie zadania, które muszę wykonać co jakiś czas (np. nowy projekt ulotek) lądują na odpowiedniej liście i codziennie biorę jedno lub kilka i działam. Zadania codzienne, takie jak odpowiedzi na maile wykonuję od razu, jeśli wiem, ze nie zajmą więcej niż 5-10minut. Pracuję w różnych godzinach, czasem w ciągu dnia idę na spacer, spotkanie czy zakupy, co sprawia, że trudno mi jest ustalić sztywne godzin pracy. Założyłam sobie limit, którego staram się nie przekraczać (8-9 godzin pracy, teraz podczas ciąży 4-5 godzin), bo kiedy to robiłam czułam się bardzo zmęczona i mało kreatywna. Czasem nadal mi się nie udaje i popełniam błędy (pracuję zbyt długo, bez przerw), ale jest lepiej niż było.

Wzmocnienie poczucia kontroli nad własnym życiem

Co tu dużo mówić: własna firma = ogromna odpowiedzialność. Od skuteczności działania zależy poziom dochodów, który wpływa na to, czy będziemy mieć za co opłacić mieszkanie, jedzenie i całą resztę. A skuteczność działania zależy tylko i wyłącznie od nas (i trochę od rynku, ale do niego musimy dopasować swoją ofertę). Ważne jest to, jak prowadzimy działania marketingowe, jak wygląda nasza strona internetowa, jakie mamy podejście do klientów. Te czynniki wywierają ogromny wpływ na wyniki, a sposób w jaki to robimy zależy tylko od nas. Z czasem przekłada się to na większe poczucie kontroli i przeniesienie jej ośrodka z zewnątrz (świat, otoczenie, los) do wewnątrz. A to dodatkowo powoduje szereg pozytywnych zmian w naszym życiu 🙂


Zauważcie, że korzyści które wymieniłam są zbieżne z nie tylko moimi, ale i ogólnymi założeniami rozwoju osobistego. Są to bardzo pozytywne elementy „koła rozwoju”. To koło, raz rozpędzone pozostanie w ruchu, a nabyte cechy i doświadczenie z czasem będą prowadzić do jeszcze większej ilości pozytywnych zmian. Tego życzę i Wam i sobie 🙂

Udostępnij: