PsychologiaRozwój

Czy potrzebujemy motywacji?

czy potrzebujemy motywacji

Czujecie się zmotywowani do działania? Świetnie – tak trzymać! Ja za to przez ostatnie miesiące (lata…) cierpię na ogólny brak motywacji – nie ma się co oszukiwać. Powinnam ją mieć a nie mam. To tak jednak nie działa – “muszę”, “powinnam” – każdy kto miał choć odrobinę do czynienia z psychologią wie, że te dwa słowa działają bardzo antymotywacyjnie. No to z drugiej strony. Mam solidne powody by mieć motywację – czy kiedy ujmę to w ten sposób jest lepiej? Kiedy pomyślę o tym, że w drodze dziecko, lada chwila czeka mnie przeprowadzka do bardzo fajnego nowego mieszkania, w pracy mam zapewniony stały rozwój – czy wtedy moja motywacja wzrasta? Nie bardzo… Czuję się wręcz przytłoczona a nie zmotywowana! Pozostaje mi więc utknąć w martwym punkcie, odpuścić? Nic z tych rzeczy! Słyszeliście kiedyś powiedzenie że “wena musi zastać przy pracy”? Podobnie jest z motywacją. Jej brak nie musi oznaczać automatycznego – nie mam motywacji = nie robię nic.

Alternatywa dla motywacji

Motywacja jest mocno przereklamowana. I mnóstwo osób ostatnio o tym mówi. Cóż, mają rację! Na siłę nie da się jej wzbudzić ani wymusić – tak samo jak nie da się na siłę poczuć szczęśliwym. Można jednak podejść do tematu od bardziej pragmatycznej strony – po prostu zacząć działać! Działać z głową i dobrym planem!

Przykład – mam zrobioną całą listę zadań związanych z wykonaniem strony internetowej. Kiedy nie miałam listy, nie zrobiłam w tej sprawie nic a praca nie poszła przez ostatni czas do przodu ani o krok. Zrobiłam listę – ma około 25 punktów – są to średniej wielkości zadania do wykonania np. napisanie tekstów, poprawienie już istniejących, dobranie zdjęć do podstron. Nie są całkiem małe ale nie są też przerażająco duże. Jest lista ale chęci i motywacji nadal brak. Co więc robię? Biorę jedno zadanie i wykonuję je najlepiej jak umiem! Wczoraj padło na teksty – nie miałam weny, bolała mnie głowa – mega mocno mi się nie chciało. Ale zaczęłam i poszło – pisałam bite 3 godziny i powstały bardzo dobre teksty – przeczytałam je osobie która mogła je ocenić – jest bardzo dobrze 🙂

Nie było motywacji ale ile plusów:

Praca wykonana

Kolejny punkt z listy odhaczony = Kolejny procent prac nad projektem wykonany

Zadowolenie z pracy – obecne

Poczucie że to był dobry dzień – obecne

Poczucie że nie zmarnowałam czasu – obecne

Poczucie że jednak się da – obecne

Wena musi zastać przy pracy – zdanie prawdziwe 🙂

Ale dlaczego nie mam motywacji?

Już nie zastanawiam się czemu brak mi motywacji choć i do tego można dojść. Przyczyny czasem są banalne – za dużo niezałatwionych spraw i poczucie przytłoczenia (tu pomoże lista zadań a przy dużych projektach podzielenie ich na mniejsze lub całkiem niewielkie zadania), czasem bardziej skomplikowane – uczucie pustki i wypalenia (wtedy trzeba coś realnie zmienić, ewentualnie zmienić podejście i zapatrywanie na daną męczącą sprawę np. pracę). Każdy z nas jednak ma pewne związane ze swoim życiem odpowiedzialności – czy to pracę, opiekę nad dziećmi, związek o który chce dbać – a często wszystko naraz. I bardzo dobrze! Bo mimo że to często przytłacza, często może “się nie chce” to jednocześnie daje szczęście – bez tego wszystkiego nie bylibyśmy sobą! Jednak nie ma róży bez kolców – odpowiedzialność wiąże się z regularnością – nie możemy sobie odpuścić na dłużej bo skutki mogą być opłakane.

Sukces bez motywacji – możliwy?

Dla wyjaśnienia – sukces nie musi oznaczać wielkiej kariery – dla każdego może on oznaczać coś innego np. odnalezienie w sobie poczucia szczęścia albo zakup wymarzonego mieszkania. Jeśli brakuje nam motywacji może nam jednak brakować także wiedzy o tym co sukces oznacza dla nas – a nawet może nam brakować chęci odniesienia jakiegokolwiek sukcesu. Sukces to jednak tylko słowo, jeśli nie chcemy, nie musimy tak nazywać naszych celów – ale czy ktoś chce być stale nieszczęśliwy, samotny, biedny? Często wiedza o tym, czego nie chcemy potrafi pomóc nam określić cele które trudno jest nam nazwać. A to już krok do przodu. I to się liczy – te kroki naprzód które co dzień stawiamy. Ważne byśmy je stawiali i by na jeden krok do tyłu przypadało dwa do przodu. Jest to możliwe – nawet jeśli motywacja zupełnie nas opuściła – potrzebujemy wtedy dobrego, prostego planu. Bo czy codzienny półgodzinny spacer nie przybliża nas do celu w postaci lepszej kondycji? Czy wykonanie małego zadania z listy nie pozwala nam wypełnić kolejnego procenta planu? Czy wcześniejsze położenie się spać nie przełoży się z czasem na więcej energii i sił do działania?

Krok po kroku do celu

Metoda małych kroków, Slight Edge, suma małych nawyków – różnie nazywana ale to ta sama technika. Najpotężniejsze narzędzie pracy nad sobą i nad ulepszaniem swojego życia. Próbowaliście kiedyś wprowadzać wielkie zmiany na raz? Udało się? No właśnie! Bo kto z nas ma możliwości czasowe, finansowe, narzeka na brak obowiązków i dzięki temu może poświęcić cały swój czas i zasoby na podjęcie się całkowitej zmiany? Nikt! Metoda małych kroków jest odpowiedzią na dzisiejsze problemy związane z brakiem zasobów czasowych – nie wymaga ich dużo a z czasem przynosi ogromne zmiany i bardzo pozytywne efekty. To samo działa jednak w drugą stronę, ale o tym już wiemy – codzienne jedzenie słodyczy to + 5kg-10kg rocznie, codzienne niewysypianie się to brak energii i słaby stan zdrowia, zawalanie pracy to prosta droga do zwolnienia. Pamiętajmy o tym i korzystajmy z tej metody na naszą korzyść!

Udostępnij: