You are currently viewing Gdybym wygrała w totolotka. O marzeniach

Gdybym wygrała w totolotka. O marzeniach

Zastanawiałaś się kiedyś nad dokończeniem zdania: Gdybym wygrała w totolotka to… Czas na kreatywny, oderwany od rzeczywistości wpis – lubię takie!  Załóżmy, że wygrałabym w totka parę milionów złotych (załóżmy 5). Co bym zrobiła? Post powstał w 15 minut więc co ciekawe, okazuje się że doskonale wiem, co bym zrobiła!

Co zrobiłabym, gdybym wygrała w totolotka?

Mam kilka pewniaków, które przyszły mi do głowy w momencie. Na pewno:

Kupiłabym działkę

Mimo że lubię mieszkać w mieszkaniach to gdyby nie ograniczały mnie finanse, wybrałabym dom. Nie za duży, nie za mały – parterowy. Koniecznie z basenem. I siłownią. Bo łatwiej przyszłoby mi wtedy dbanie o siebie. Bez wymówek.

I kilka nieruchomości na wynajem

Dobra lokata kapitału to podstawa – te nieruchomości miałabym w różnych miejscach. Np. w Zakopanem, we Wrocławiu, Poznaniu, gdzieś za granicą. Comiesięczny, regularny wpływ na konto dobrze robi na psychikę, stanowi zabezpieczenie na starość – dobrą emeryturę. Nieruchomości będą też najlepszym zabezpieczeniem dzieci.

Poleciałabym na Santorini. Po raz kolejny. Jutro

Uwielbiam to miejsce! Zwłaszcza w mało turystycznych miesiącach. Dla mnie ma sporo spokoju – zwłaszcza te mniej uczęszczane niż Oia zakamarki. Blokuje mnie rzecz jasna brak szczepienia, ale w końcu to post o marzeniach, może sytuacja się wreszcie zmieni?

Rozwinęłabym swoją firmę do teamu kilkuosobowego

Kiedy już trochę pojeździłabym po świecie, to jednak chciałabym się nadal w czymś spełniać i być wśród ludzi. Realizować się i robić coś w dzisiejszym świecie potrzebnego. Coś co mnie ciekawi. I co chciałabym umieć robić na jakimś poziomie. Z zespołem, nie sama.

Zrobiłabym kurs front-endu. I może back-endu

By umieć. Wiedzieć co i jak. By poszerzyć wiedzę i by nad tym poszerzaniem wiedzy ktoś czuwał.

A kiedy już firma by hulała w najlepsze, a ja skończyłabym kursy i schudła trenując na mojej siłowni:

Postarałabym się o drugie dziecko

Bo dopiero kiedy w moim życiu pojawił się Sebastian, zrozumiałam że dzieci to największa wartość w życiu! Że nie jest to slogan. Kiedy zostajesz rodzicem po prostu to do ciebie dociera i już wiesz, co (a raczej kto) jest w życiu najważniejsze. Teraz jest mi trudniej, bo sytuacja w naszym kraju nie sprzyja zachodzeniu w ciążę, ale… jak to powiedział ktoś, kto pomaga mi ogarniać życie: czy gdyby chodziło o pierwszą ciążę, też byś się tak zastanawiała i miała tego rodzaju wątpliwości? No właśnie…

Gdybym wygrała w totolotka… Kilka słów o marzeniach

Marzenia sprzyjają szeroko pojętej życiowej skuteczności, bo utrzymują nas na obranym kursie niezależnie od aktualnych okoliczności i wydarzeń.

Michał Czakon

Fajnie jest sobie pomarzyć – nie tylko dlatego że… fajnie jest pomarzyć. Takie marzenia i otwarcie się na opcje “no limit” potrafią sporo powiedzieć o tym, czego się w głębi serca pragnie! Kiedy nic nas nie ogranicza, kiedy pozwolimy naszej wyobraźni, kreatywności pracować wolno – po prostu kiedy puścimy wodze fantazji jesteśmy w stanie dotrzeć w głąb siebie. Do swoich własnych, prawdziwych, niczym niezmąconych potrzeb. Pragnień. Pozwala to opisać, jak chcemy by wyglądało nasze życie. Możemy poczuć, jak czulibyśmy się mając już to, o czym marzymy. A od tego już krok do planowania nowej rzeczywistości i realizacji tych planów!

Dodaj komentarz