You are currently viewing Jestem beznadziejna czy… brak mi energii?

Jestem beznadziejna czy… brak mi energii?

Kolejny tydzień mija, a ja nadal nie byłam na siłowni, moja lista zadań firmowych zrealizowana może w 50%, znów razem z mężem i synkiem żyję na zamawianym jedzeniu. Na spacerze byłam raptem raz, tylko przez dwa dni brałam te suplementy, które powinnam. Znów to samo – nie zrealizowałam swoich zamierzeń. Czemu znów mi nie wyszło? Co jest ze mną nie tak? Czemu jestem BEZNADZIEJNA?

Czy zdarza Ci się tak o sobie myśleć, gdy nie realizujesz swoich celów? Ja tak mam aż za często! Dziś będzie o poczuciu beznadziejności i o tym, jak powiązane jest ono z brakiem energii do działania. I rzecz jasna o tym, co z tym zrobić.

Jestem beznadziejna – skąd to poczucie?

Być może mieliśmy ciężkie dzieciństwo i ktoś bliski, kto miał dawać nam poczucie bezpieczeństwa, mało, że tego nie robił, to nie pozwolił go zbudować? Może poczucie własnej wartości zniszczyła w nas szkoła i relacje z rówieśnikami? A może to co złe, dotknęło nas już w dorosłości, gdy trafiliśmy w związek z narcystyczną osobą, która stosowała na nas swoje toksyczne sztuczki i sukcesywnie obniżała nasze poczucie własnej wartości. Może jesteśmy osobą z tzw. słomianym zapałem i nie zbudowaliśmy swojej skuteczności, co zrodziło frustrację i poczucie beznadziejności przyszło „naturalnie”? A może jest tak, że stosujemy:

Deprecjonowanie siebie, by się usprawiedliwić?

Często jest tak, że zaniżamy swoją wartość w swoich własnych oczach po to, by się przed sobą usprawiedliwić. Bo skoro jestem beznadziejna, to przecież nic dziwnego, że mi nie wychodzi. Nie wychodzi mi, to po co mam się starać – przecież kolejnym razem i tak nie wyjdzie. I tak sobie tkwimy w błędnym kole swoich porażek. To oczywiście nie jest tak, że nigdy nic nie wychodzi – tak nie dałoby się żyć. Duże tematy jednak najczęściej raz po raz okazują się porażką. Usprawiedliwianie siebie, jak nietrudno się domyślić, nie prowadzi do pozytywnych rezultatów.

Powyższe przyczyny „poczucia beznadziei” warto przepracować z terapeutą, bo zdarza się, że są to tematy, które „ciągną się” za nami jeszcze od dzieciństwa.

Jest jeszcze jedna przyczyna tego, że czujemy się beznadziejne – o niej najczęściej się w o ogóle nie myślimy, ani nie bierzemy jej pod uwagę. Jest nią:

Brak energii

Wyczerpanie trudnym życiem, złe relacje z ludźmi, czynniki fizyczne, jak dieta czy choroby. To wszystko wpływa na nasz poziom energii. Często też wpada się tutaj w mechanizm błędnego koła. Spójrz na poniższy przykład.

„Jem niezdrowo, nie ćwiczę, mam nadwagę, mój sen jest słabej jakości, często też śpię za mało. To błędne koło. Kiedy jem niezdrowo – nie mam skąd czerpać energii. Gdy nie mam energii – nie ćwiczę. Kiedy nie ćwiczę i jem niezdrowo – moja waga nie spada. A gdy mam nadwagę, słabo śpię, bo hipotetycznie mam bezdechy lub UARS (zespół oporu górnych dróg oddechowych, taki „młodszy brat” bezdechu sennego). I koło się zamyka, bo jeden czynnik wpływa na drugi. Gdy słabo śpię, następnego dnia bardziej chce mi się jeść. Problem narasta.”

W tym przypadku faktycznie trudno o skuteczność w działaniu. A to z czasem nieuchronnie prowadzi do tego, że lądujemy w poczuciu totalnej beznadziei i możemy swój stan jeszcze nasilić, nie podejmując odpowiednich kroków. Przyczyną tutaj jest brak energii sam w sobie, wpływający na nasze działania, a często na ich brak. Czas więc na:

Lek na brak energii

Powiedziałabym, że lekiem jest kombinacja – diety, treningu, snu i dobrej jakości relacji. Te wszystkie czynniki są ważne. Od czegoś jednak trzeba zacząć. Jako, że wszyscy wiemy, iż na początku było SŁOWO, skorzystajmy z tej wiedzy. SŁOWO to w tym przypadku DECYZJA. Decyzja o zmianie i obiecanie sobie samej/samemu – „zmieniam to w swoim życiu”. Na początek warto zmienić dietę. I tej decyzji się trzymać. Ja w tej chwili będąc na 99% pewna, że cierpię na insulinooporność – zmieniam zupełnie swoja dietę. Wyrzucam ze swojej diety słodycze i jem o wiele więcej potraw warzywnych. Już widzę pierwsze efekty – powoli powoli mam więcej sił!

poczucie beznadziei brak energii

Nie jestem beznadziejna!

Nie jestem beznadziejna. Zmęczona, zagubiona, trochę pokłócona ze światem – może tak. Ale nie beznadziejna. Myślenie i mówienie o sobie w sposób negatywny to bardzo zła droga – prosta droga nie tylko do braku skuteczności, ale i do depresji. Może nie jestem machiną super skuteczności, ale to nie oznacza, że cokolwiek jest ze mną na tyle nie tak, że mogę tak o sobie mówić. Często za to poczucie odpowiada coś, czego nawet o to nie podejrzewamy – brak energii wpędza nas w błędne koło i tylko znając prawdziwą przyczynę, możemy z niego wyjść. Ja działam, a Ty?

Dodaj komentarz