Uroda

Kosmetyki z wyższej półki – warto?

kosmetyki z wyzszej polki

Nadszedł czas by zacząć pisać trochę mniej o psychologii a trochę więcej o realnym codziennym życiu – dziś będzie więc o tym co kobiety lubią najbardziej – pierwszy post o kosmetykach na tym blogu!

Zazwyczaj używałam kosmetyków marek z przedziałów cenowych 30-100zł, z niektórych byłam bardziej zadowolona, z innych mniej, jednak jakiś czas temu kiedy fundusze mi na to pozwoliły zdecydowałam że wypróbuję kosmetyki droższe, kosmetyki bardziej luksusowe i sprawdzę czy faktycznie warto wydać więcej, czy efekty są faktycznie lepsze, czy z ich używania mogą być jakieś dodatkowe korzyści.

Kosmetyki pielęgnacyjne

Jeśli chodzi o kosmetyki pielęgnacyjne, tutaj zawsze byłam skłonna wydać więcej, bo to one wywierają największy wpływ na ogólny stan cery, włosów i ciała.

Cera – serum Estee Lauder Advanced Night Repair

Zaczęłam od kultowego serum Advanced Night Repair od Estee Lauder (jego cena to około 450zł/50ml w sklepie oficjalnym marki) i takie też opakowanie zakupiłam. Serum użytkowałam w miarę regularnie, w pół roku zużyłam pół opakowania więc mogę powiedzieć że jest całkiem wydajne. Przyjemność płynąca z jego stosowania też jest spora, ma ładny ziołowy zapach, nie lepi się i dobrze się wchłania. Na serum nakłada się krem, u mnie od początku stosowania serum był to krem na noc Vichy Aqualia Thermal Nuit (który uwielbiam!). Co do efektów, nie jestem już tak zachwycona – nie zauważyłam żadnych zmian w stanie cery oprócz mniejszej ilości wyprysków – przez ostatnie kilka miesięcy nie mam ich wcale, jednak krem może mieć tu duży udział bo jest bardzo lekki i nie zatyka porów. Ilość zmarszczek bez zmian lub nawet większa, efektu niesamowitej cery o poranku nie zauważyłam i nadal nie zauważam. Ot przyjemne serum, które ani nie szkodziło ani nie pomogło.W moim przypadku nie było warto, są inne, dużo lepsze które faktycznie działają na moją cerę.

Włosy – serum ochronne Kerastase nektar termiczny

Kosmetykiem pielęgnacyjnym z wysokiej półki, tym razem do włosów jest nektar termiczny Kerastase (cena to około 115zł w salonach fryzjerskich). Kosmetyki tej marki są drogie – szampony kosztują około 100ł, maski około 150zł, marka Kerastase zajmuje bardzo wysokie miejsca w rankingach selektywnych kosmetyków do pielęgnacji włosów. Preparat przeznaczony jest do nakładania na włosy które mają być wystawione na działanie ciepła, ma działanie ochronne. Był to mój pierwszy kosmetyk marki i uważam go za bardzo dobry kosmetyk, warty swojej ceny. Dzięki niemu końcówki włosów dużo mniej się niszczą przy suszeniu czy prostowaniu. Dodatkowo jest wydajny, pięknie pachnie, nie skleja ani nie obciąża włosów. Tutaj na pewno warto i na pewno będę do niego wracać.

Zęby – pasta do zębów Supersmile

Czas na kosmetyk do pielęgnacji zębów który jak na pastę do zębów ma bardzo wysoką cenę – kosztuje około 80zł za dużą, dokładnie 119g tubę. Jest to pasta Supersmile – w moim przypadku w wersji bez fluoru. Jest to moje czwarte lub piąte opakowanie tej pasty bo po prostu ją uwielbiam. Świetnie wybiela, odświeża oddech, idealnie oczyszcza zęby. Z powodu moich przebojów z leczeniem ortodontycznym i aparatem z zamkami kosmetycznymi potrzebuję pasty która nie ściera a wybiela – inaczej chyba bym zwariowała z powodu żółknięcia zarówno zębów jak i zamków! Ta pasta mocno te niekorzystne efekty ogranicza, pomaga na dłużej utrzymać efekt czyszczenia zębów u dentysty. Opakowanie tej pasty wystarcza na około pół roku kiedy używa się jej dwa razy dziennie. Dodatkowo ma ona bardzo dobry skład bez zbędnej chemii. Muszę przyznać że pasta działa tak jak obiecuje: wybiela bez ścierania szkliwa (i niszczenia zamków), odświeża oddech, co do wzmacniania zębów – trudno stwierdzić ale faktycznie mimo długiego leczenia nie mam problemów z próchnicą. Świetny produkt.

Kosmetyki kolorowe

Oczy – mascara Dior Iconic Overcurl

Na początek tusz do rzęs Dior Iconic Overcurl z ceną regularną 159zł (np. w Douglas) – jest dobrze ale również nie bardzo dobrze. Pięknie podkręca, rozdziela rzęsy, trochę pogrubia i wydłuża i to właśnie on pomógł mi odzwyczaić się od robienia rzęs 2:1 i sprawdził się naprawdę dobrze jako alternatywa dla nich. Tusz kupiłam w grudniu, wydaje mi się że już się kończy więc zbyt wydajny nie jest, poza tym jego konsystencja po prawie trzech miesiącach nie jest już taka fajna jak przed – zgęstniał i nie rozprowadza się już tak dobrze choć nadal nie grudkuje się anie nie skleja rzęs. Raczej dam szansę innemu, ale jak na pierwszy tusz z wyższej półki nie jest źle.

Cera – podkład Estee Lauder Double Wear

Kolejny kosmetyk marki Estee Lauder to kultowy podkład Double Wear. Kupiłam go w Sephorze, zapłaciłam te 185zł, bo chciałam mieć pewność że odcień będzie jak najbardziej odpowiedni (w moim przypadku jest to odcień Sand i wcale nie mam pewności że jest tak świetnie dobrany). Podkład od samego początku mi nie odpowiadał – jest bardzo ciężki, nieuwaga w jego rozprowadzaniu kończy się smugami. Maskuje świetnie ale nie mam aż takich problemów z cerą bym tego potrzebowała. Praktycznie całe opakowanie stoi od roku nieużywane a w zamian stosuję mój ulubiony taniutki fluid Lirene nature matt. Mając tak ciężki podkład na twarzy czuję się jak w masce, więc mogę uznać że była to lekcja z której wniosek jest jeden – takie eksperymenty nie są dla mnie. Nie mówię, że jest to zły kosmetyk, ale na pewno nie jest on odpowiedni dla każdego.

Usta – błyszczyk Dior Rouge Brillant

Błyszczyk Dior Rouge Brillant (cena około 150zł), ja mam błyszczyk w odcieniu 688 Hollywood. Piękne, luksusowe opakowanie, równie piękny odcień to największe zalety tego błyszczyka. Nie da się ukryć że fajnie nawilża on usta, dość długo się utrzymuje, lepi tylko trochę, jest całkiem wydajny. Bardzo w porządku ale realnie jest dużo równie dobrych błyszczyków kosztujących 1/3 ceny którą trzeba zapłacić za wymieniony kosmetyk Diora więc czy warto czy nie zależy od naszego portfela.

Warto?

Wydaje mi się że tak jest z większością tych i innych kosmetyków które mają wysokie ceny – jeśli mamy na nie pieniądze i nie musimy rezygnować z innych rzeczy be je sobie kupić – warto. Mają naprawdę piękne opakowania, dają poczucie korzystania z produktu luksusowego. Czy przekłada się to na lepsze efekty pielęgnacyjne/estetyczne? To zależy czego wcześniej używałyśmy ale często nie do końca. Takie kosmetyki ładnie wyglądają na półce, przyjemnie się z nich korzysta, niektóre z nich dają naprawdę dobre efekty ale nie jest to związane z ceną, raczej z tym czy kosmetyk ma dobry skład, czy jest odpowiednio dobrany do naszych potrzeb. Pewnie nadal co jakiś czas będę testować takie kosmetyki, ale na pewno nie będzie tak że będę używać tylko ich.

Udostępnij: