MacierzyństwoZdrowie dziecka

Moje dziecko słabo przybiera – czy dokarmianie to jedyne wyjście?

dziecko slabo przybiera - dokarmianie

Instynkt macierzyński to coś z czym od początku nie miałam problemu. Już w ciąży miałam ogromną ilość miłości do mojego dziecka, co spotęgowało się stukrotnie kiedy tylko pierwszy raz je zobaczyłam i przytuliłam. Nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z noworodkami i niemowlętami, tak się złożyło że w bliskiej rodzinie wszystkie dzieci są już co najmniej 15-letnie. Mimo to już w szpitalu wiedziałam co i jak mam robić, tak odruchowo i naturalnie – dobrze szło mi podnoszenie, przewijanie, ogólne dbanie o maluszka. Jednak z karmieniem nie było już tak prosto. Mimo że karmienie dziecka to niby sama natura, to w tej kwestii od samego początku coś nam nie grało – choć dzięki mojemu zacięciu mój synek jest karmiony moim mlekiem praktycznie od początku. Wydawało się więc, że wszystko idzie dobrze, a nasza droga mleczna usłana będzie już tylko płatkami róż… Byłam więc w dużym szoku kiedy okazało się, że moje dziecko słabo przybiera – pediatra bez cienia wahania zaleciła dokarmianie mieszanką. Problem wydawał się bardzo poważny, jednak dzisiaj jesteśmy już na dobrej drodze i chcę Wam opowiedzieć jak sobie poradziliśmy.

Dziecko słabo przybiera na wadze

Mój synek jak na swój wiek jest długi – mówił to każdy lekarz czy położna z którymi mieliśmy styczność. Jest niemowlakiem bardzo radosnym i uśmiechniętym, a jeśli chodzi o budowę, bardzo proporcjonalnym i brak “wałeczków” ani razu nie wzbudził moich ani męża podejrzeń. W domu nie mieliśmy wagi – odradzono nam jej kupowanie, więc jedynie przy wizytach szczepiennych Sebastian był ważony. Wyobraźcie więc sobie w jak dużym szoku byliśmy, kiedy okazało się, że w ciągu miesiąca nasz maluch przybrał na wadze jedynie 340g! W wieku 4 miesięcy kiedy powinien według norm ważyć około 6400g, nasz malec ważył jedynie 5650g! Był na zaledwie 3 centylu siatki, co oznacza że tylko około 3% dzieci waży tyle co on, a 97% waży więcej. Pediatra zwróciła naszą uwagę na jego niską wagę i zaleciła dokarmianie mieszanką w ilości 150ml 2 razy dziennie, nie zleciła żadnych badań, nie doradziła również nic w kwestii laktacji.

Jestem szczuplutki ale jaki długi

Osłabienie laktacji – czy pokarm zanika?

Ten 3 centyl mnie przeraził! Na tyle że kupiłam mieszanki i byłam gotowa podać je malcowi. Uświadomiłam sobie, że Sebek spadł z 25, do 11, a potem aż do poziomu 3 centyla w ciągu 2,5 miesiąca – mniej więcej od wtedy od kiedy karmiony jest tylko piersią. Wcześniej karmiony był tylko odciąganym mlekiem i na wadze przybierał bardzo dobrze. Zaczęłam się więc zastanawiać czy czasem nie zanika mi pokarm! Od rodziny dodatkowo usłyszałam opinie że mam słabej jakości mleko (?!) i otrzymałam porady że może czas przejść na mieszankę… To właśnie wtedy ilość pokarmu zmniejszyła się jeszcze bardziej – maluch płakał i wiedziałam że się nie najada… Trzeba było szybko coś wymyślić bo nie mógł spaść z wagi ani grama!

Rajd od pediatry do gastrologa

Pediatra to chyba najgorszy lekarz jakiego można się radzić w kwestii zdrowego odżywiania dziecka. Bez specjalizacji z tego tytułu albo szczerego zainteresowania dobrem pacjenta można jedynie skrzywdzić dziecko i siebie (bo na psychikę matki mało co działa tak źle jak myśl, że mogła zrobić coś źle dla swojego dziecka i to nie ważne że nieświadomie). Szybko więc umówiłam wizytę u pediatry gastrologa. Bardzo dobre podejście lekarza, jego spokój to był początek naszej drogi do poprawy sytuacji. Lekarz zalecił dokarmianie preparatem Infatrini i wprowadzanie dodatkowych pokarmów, skierował na badania krwi, moczu, zlecił wykonanie usg brzuszka. Podejście lekarza było naprawdę dobre – preparat do dokarmiania zakupiony, słoiczki również ale jako że bardzo zależy mi na karmieniu malca moim mlekiem zdecydowałam się na konsultacje z certyfikowanym doradcą laktacyjnym. I tam dowiedziałam się najwięcej.

Nic nie zastąpi dobrej porady laktacyjnej

Decydując się na kontakt z poradnią laktacyjną zasięgnęłam opinii kilku osób – mojej położnej środowiskowej, lekarza gastrologa i koleżanki. W poradni dowiedziałam się, że nie wszystko robiłam dobrze. Spodobał mi się dosadny ton doradczyni – nie owijała w bawełnę mówiąc że “zatykanie” dziecka karmionego piersią smoczkiem to duży błąd. Nie wiedziałam że aż tak duży, ale musiałam przyznać jej rację, że to w największym stopniu wpłynęło na laktację. Cieszyłam się, że Sebek sypiał co którąś noc nawet po 7 godzin – okazuje się, że nie było z czego, a w nocy wchodził ten nieszczęsny smoczek mimo że tak naprawdę maluch chciał jeść więcej! To że szybko się uspokajał wcale nie świadczyło o tym, że nie jest głodny – to był sygnał świadczący o tym że jadł tyle by jakoś tam zaspokoić głód, ale realnie się nie najadał! I tym sposobem ilość mleka zmniejszyła się, bo brakło sygnału dla piersi by produkowały więcej pokarmu. Tak, to takie proste! Jeśli tylko nie istnieje jakaś realna przyczyna braku pokarmu (np. problemy z tarczycą) to laktacją steruje mechanizm popytu i podaży. Popytu nie było to i podaż spadła.

Dokarmianie dziecka i rozkręcanie laktacji

Nie zdecydowałam się na wprowadzenie mieszanki. Ani Infatrini. Ani nawet na rozpoczęcie wcześniejszego rozszerzania diety. Zrozumiałam w czym tkwił mój błąd i naprawiam go poprzez pobudzanie apetytu malca, rozciąganie mu żołądka w zdrowy sposób – dokarmiając go odciąganym mlekiem lub moimi dużymi zapasami mrożonego mleka*. Po każdym karmieniu odciągam mleko – czasem metodą 7-5-3 (skróconą do 5-3-2), czasem zwyczajnie po 10 minut z każdej piersi. Przez pierwsze dni odciągałam mało – po 10ml, potem po około 30ml mleka jednorazowo, co przy 8 sesjach i tak składało się na fajną sumę 240ml. Teraz odciągam więcej, od 300 do 500ml dziennie. Oprócz tego przystawiam maluszka do piersi przed lub po podaniu butelki. Przystawiam go do piersi na dłużej – nawet na 30-40 minut jednorazowo. I odciągam – to przede wszystkim. Laktator jest w naszym przypadku nieocenionym pomocnikiem! Mój synek ma trochę osłabione napięcie mięśniowe (chodzimy na rehabilitację) i to najpewniej wpływa na to, że kiedy mleko leci mu dobrze – ssie dobrze, a kiedy musi na nie bardziej popracować, męczy się i zwyczajnie mu się nie chce. Przez to również pił krócej i nie najadał się do syta. Dużo większą ilość mleka zawdzięczam odciąganiu, częstszemu przystawianiu malca ale nie tylko. Bardzo pomogło ograniczenie stresu, ilości zadań jakie na siebie wzięłam i picie preparatu Femaltiker w ilości dwóch saszetek dziennie. Bardzo łatwo jest sobie wmówić że nie ma się pokarmu! Dobrze o tym wiem ale jest to najgorsza rzecz jaką możemy zrobić! Jeśli na to wszystko nałoży się słaby pediatra, niewspierająca rodzina, brak czasu na odciąganie to przepis na szybkie zakończenie karmienia niestety mamy gotowy.

dziecko slabo przybiera odciaganie pokarmu

Mimo wszystko najważniejsza jest intuicja matki

Do dziś nie rozumiem dlaczego ani położna środowiskowa, ani lekarz pediatra u której byliśmy prywatnie w kwestii szczepień nie zwrócili naszej uwagi na to, że Sebek zaczyna przybierać za mało – spadek po centylach był widoczny już wcześniej. I można było zacząć działać już sporo wcześniej! Niestety muszę to przyznać – intuicja mnie zawiodła – a próba złapania kilku srok za ogon i “pomocnik” w postaci smoczka odwaliły krecią robotę i odbiły się na wadze Sebka. Wiem dobrze, że chciałam za dużo – zadbać dobrze o syna ale jednocześnie powoli wrócić do pracy, uczyć się intensywnie kodowania, zadbać o siebie (schudnąć), codziennie gotować w domu. Niby wiedziałam, że się nie da, a jednak próbowałam wcisnąć w mój grafik maksimum spraw i obowiązków. Dodatkowo napięta sytuacja w pracy męża i kłótnie z nim nie pomagały. Odwróciło to naszą uwagę i zdekoncentrowało nas – i niestety zaburzyło moją jako matki intuicję. W tej chwili Sebek w tydzień przybrał na wadze 450g! Dokarmianie butelką, przystawianie do piersi na dłużej i pobudzanie laktacji dało więc świetne efekty. Od teraz słucham już synka i siebie jednocześnie edukując się w mądry sposób – bo lekarzom i położnym na pewno już nie zaufam tak jak wcześniej.

*mrożone mleko ma brzydki zapach, to wina enzymów które je nadtrawiają – może mieć zapach mydła, wymiocin albo coś pomiędzy – jednak dopóki nie jest skwaszone i było odciągane w higienicznych warunkach (z dokładnym myciem i wyparzaniem akcesoriów) spokojnie można podawać je malcowi. Zapach po jakimś czasie nie wydaje się już taki zły, a na to czy maluch będzie pił to mleko czy nie wpływa też nasze nastawienie – nasz synek przekonał się do tego mleka już w drugim dniu – najważniejsze by nie podawać niczego na siłę!

Udostępnij: