LifestyleRozwój

Moje małe – wielkie zmiany. Dlaczego z pandemii wyjdę mocniejsza.

dlaczego z pandemii wyjde mocniejsza

2020 zdecydowanie nie ma dobrego PR’u. Winowajca dokuczył mocno także mnie i mojej rodzinie. Ta cała pandemia najpierw nas przejechała i zmiażdżyła wiele planów. Mocno zaparła dech. Ale nie zabiła – a oddech powrócił. A cała sytuacja w konsekwencji sprawiła, że w życie zaczęłam wprowadzać pewne zmiany. Mniejsze i większe, wymuszone i niewymuszone. Dziś napisać chcę o tym, jakie małe – wielkie zmiany wprowadziłam w życie. I dlaczego dzięki nim z pandemii wyjdę mocniejsza.

Sesje z psychoterapeutką

Uczestniczę w nich razem z mężem. Namówiłam go na nie, bo między nami było źle! Kłóciliśmy się o bzdury, a psycholog pomogła nam zrozumieć – a raczej przypomnieć sobie, że jesteśmy dobrym małżeństwem. Psychoterapeutka pomaga nam ogarnąć bardzo trudne relacje z naszymi rodzinami (zwłaszcza z moją). Lada chwila bierzemy się za kwestie diety, osiągania celów – taka terapia połączona z coachingiem. Super sprawa! Do tego odbywa się zdalnie, więc po stokroć warto.

Zmiana w relacjach z rodziną pochodzenia

Na zdrowsze! Zdrowsze dla mnie i mojej najbliższej rodziny (męża i synka). Co oznacza że na lepsze dla nas. Z moimi rodzicami nie dało się już wytrzymać – ciągle “wbijanie szpil”, komentarze na temat tego jak żyjemy, jak wydajemy pieniądze (przypomnę – na wszystko zarabiamy sami), jak wychowujemy dziecko. Szantaże emocjonalne, nastawianie jednej osoby na drugą, koalicje. Powiedziałam STOP. Kontakt zminimalizowałam do paru godzin raz na kilka tygodni – pozostaje mi pogodzenie się z brakiem “fajnych dziadków” i pomocy przy dziecku. To też z czasem ogarnę, choć na razie to boli. Jak to mówi moja/nasza psychoterapeutka – kontakt z rodziną pochodzenia może być zdrowy tylko wtedy, gdy nie zdarza się częściej niż raz na 3-4 tygodnie.

Zmiany w diecie i stylu życia

Smoothie codziennie. Spacer codziennie. Sprzątanie codziennie. Dla mnie czyste mieszkanie równa się lepsze życie. Nie toleruję bałaganu, a zwłaszcza brudu. Akceptuję już to, że tak mam i że jeśli chcę się dobrze czuć, muszę wybrać opcję opcję a – sprzątam. Opcja b czyli odpuszczenie też czasem wchodzi w grę ale to ja muszę się z tym dobrze czuć (albo ryć nosem po podłodze że zmęczenia). Mąż często gotuje, ja sprzątam, więc nie jest tak, że wszystko co związane z domem spada na mnie – to nasz podział i taki nam obojgu pasuje.

Regularna praca

Mam to szczęście, że do końca września (z przerwami) kwestię opieki nad Sebkiem mam załatwioną. W najlepszy możliwy sposób – płatny ale bardzo bezpieczny bo to osoba z rodziny (ale żeby nie było zbyt idealnie – to studentka studiów dziennych). W tygodniu mogę więc poświęcać się temu co robię zawodowo codziennie! Nie zawsze moja praca trwa 8 godzin, bo nie o liczbę godzin w niej chodzi. Chodzi o efekty – czasem jest to więc 6 godzin, czasem 9. Copywriting, tworzenie grafik, przebudowa strony internetowej to moje główne zadania – uwielbiam to! Od niedawna uczę się też dużo o SEO i wdrażam to co mogę – a okazuje się, że mogę bardzo dużo! To czego nie mogę zrobić sama lub jest niewskazane bym sama to robiła, zlecam. A łatwiej mi to robić kiedy mam wiedzę – bo wiem co zlecić i jak monitorować efekty.

Nauka pisania stron

Pisałam o tym jakiś czas temu i powolutku faktycznie się tego uczyłam. Jednak dopiero teraz uczę się tak na serio! Znalazłam świetnego mentora, który jest web developerem WordPressa, a dokładnie na tym mi zależy. Mam to szczęście, że mogę uczyć się w pracy – bo opieka nad stroną firmy, jej ulepszanie i przebudowa to część tego co robię. Dodatkowo firma potrzebuje nowej strony i to ja mam ją napisać. Z pomocą A. wszystko idzie mi szybciej i kiedy czegoś nie ogarniam to ma kto mi to wytłumaczyć! Ogrom pracy przede mną i to już przez cały czas (jeśli faktycznie zdecyduję, że będę web developerem) i taka osoba to prawdziwy skarb!

Dbanie o siebie – czyli mama jest też kobietą

Moje życie teraz to faktycznie pęd ale ja to lubię! Lepiej się wtedy organizuję i mimo zmęczenia ogólnie lepiej się czuję. Depresyjne myśli odchodzą w dal kiedy mam co robić. Mimo trudności – pandemia nie oszczędziła mojej firmy – (to branża związana z eventami), całkiem nieźle sobie radzę. W tym pędzie trochę trudno jest mi pamiętać o dbaniu o siebie, nawet jeśli niektóre zmiany dotyczą ulepszenia stylu życia. Nadal brak mi jednak tego dbania o siebie nie tylko jako mama – ale jako kobieta! Siłownia, maseczki, fryzjer, kwas hialuronowy – to wszystko musi wrócić. Choćby w mniejszej ilości, okrojonej formie ale bez tego nie będę sobą!

Mocniejsza po pandemii

Cholerny Covid-19! Zepsuł wiele w moim życiu – min. odsunął w czasie zakup większego mieszkania – i to na bliżej nieokreśloną przyszłość, zabrał podróże do Wenecji czy na Santorini (również kwestia finansów ale też bezpieczeństwa). Finansowo zepsuł dużo. Sprawił jednak – mimo całej swojej szkodliwości – że wzięłam się za całokształt mojego życia. Pandemia stała się więc dla mnie katalizatorem zmian, które już od dawna chciałam w swoim życiu wprowadzić. Sprawiła, że nie będę już brać za pewnik niczego – zwłaszcza rzeczy materialnych, bo te łatwo jest stracić. Zrozumiałam, że czekanie na najlepszy czas to całkowity bezsens – życie może się zmienić z dnia na dzień. Dla wielu osób się zmieniło. Dla mnie i mojej rodziny też zmieniło się bardzo wiele. Z pandemii wyjdę jednak mocniejsza, bo weszłam na lepszą ścieżkę niż ta, na na której byłam przed nią. A kiedy przetrwam ten czas, będę silniejsza i będę wiedzieć, że jeśli dałam radę w tym trudnym czasie to dam radę zawsze!

Udostępnij: