PsychologiaRozwój

Rozważania o zmianach w życiu

rozwazania o zmianach

W życiu nie ma nic na stałe

Jeśli wydaje nam się że w życiu można mieć coś na stałe, że pewnych rzeczy nigdy się nie straci, że nigdy nie zmieni się nasze podejście do życia – to prawda – tylko nam się wydaje. Ludzie, rzeczy materialne, zdrowie – to wszystko można stracić w taki czy inny sposób. Pewne sytuacje mocno nam to uświadamiają np. mi uświadomił to mój niedawny wypadek, z którego na szczęście wyszłam prawie bez szwanku ale był obiektywnie poważny. Podejście do wielu spraw z upływem lat też się zmienia – nie pozostajemy tacy sami. Często tracimy coś a zyskujemy coś innego, wtedy nie jest tak źle bo można łatwiej dostosować się do zmiany, a i coś dobrego ma szanse z niej wyniknąć. Bywa też tak, że strata boli, wpędza w depresję i trzeba długiej chwili by ją przeboleć, a kolejnej by wyjść z depresji.

Zmiany to jedyna pewna rzecz

W moim życiu ostatnio sporo się wydarzyło, sporo się zmieniło i mimo że niektóre zmiany były bolesne, spowodowały pewne straty, to wiem że z biegiem czasu powinny wyjść mi na dobre. Sporo spraw przez ostatni czas sobie uporządkowałam a sporą ich cześć nadal porządkuję – bo są w toku jak np. sprzedaż mieszkania i zamiana go na inne, mniejsze, zmiana pracy na bardziej wymagającą, w pewien sposób ryzykowną ale też taką która ma szansę dać wiele wiele satysfakcji. Nie mogę powiedzieć że jest źle – nie jest łatwo, to na pewno, ale nie jest też źle (i nie choruję teraz na depresje, co też jest w moim przypadku bardzo ważne). Czasu na blogowanie ostatnio miałam mało, a dodatkowo nie wiedziałam o czym pisać, jak pisać, po co pisać. Nadal nie wiem, nadal mi to nie idzie ale mimo to w stronę blogowania wciąż coś mnie popycha, mimo, że nie potrafię na ten moment pisać tak, by wnosić wartość, raczej jedyne co jestem ostatnio w stanie z siebie wykrzesać to swojego rodzaju pamiętnik internetowy i pisanie bardziej dla siebie, po to by o pewnych sprawach pamiętać, by po czasie móc spojrzeć na to co pisałam i porównać swój stan wtedy i teraz. Nie jest to może najlepsza motywacja do blogowania ale moim zdaniem też nie najgorsza, bo wydaje się to lepsze niż pisanie do szuflady, może ktoś coś dobrego spomiędzy tego mojego chaotycznego pisania wyłuska?

Adaptacja do zmian – klucz do pełnego życia

W każdym bądź razie poczyniłam też pewne kroki by mieć o czym pisać – kupiłam świetny aparat by móc wreszcie ubarwiać blog zdjęciami własnego autorstwa, zaczynam wchodzić w pewne tematy głębiej, na powrót się czymś fascynować. Pamiętajcie, że jestem osobą z silną skłonnością do depresji – nie jest łatwo funkcjonować, osiągać cele i działać intensywnie dla własnego rozwoju kiedy ma się tego rodzaju “kłodę” pod nogami. Mam 29 lat i wiem dobrze że ta choroba i skłonność do jej nawrotów mocno mnie opóźniają w wielu sprawach ale mimo to stwierdzam że i tak całkiem nieźle sobie radzę. A zmiany? Zmiany były są i będą nieuniknione, cześć z nich musiała nastąpić i zadziały się same, o części decyzję podjęłam ja, jednak bez nich by się nie obeszło – bardzo męczyłam się bez zmian, ale jednocześnie bałam się i boję nadal o to, co z nich wyniknie – czy wyjdą mnie i moim bliskim na dobre? Tego nie wiem ale wiem, że wynik zmian będę uczyć się akceptować – bo z ciągłej walki i płynięcia pod prąd niewiele dobrego wynika, o czym też już się przekonałam. Bywało też że walczyłam o coś, co w konsekwencji okazywało się nie warte tej walki.

Dywersyfikacja sensu

Wydobyć porządek z chaosu – liczę że w końcu to się stanie, bo klocki powoli zaczynają wpadać na swoje miejsce, ja znam siebie coraz lepiej, coraz lepiej rozpoznaję i rozumiem swoje odczucia i potrzeby, a to jest klucz do szczęścia, optymalnego działania i harmonii. Na pewno jeszcze niejedna zmiana zaburzy mój status quo ale myślę że to dobrze – inaczej nie rozwijałabym się i nie szłabym do przodu. Najbardziej boję się zmian związanych z odchodzeniem ludzi – na to mam znikomy wpływ a z czasem przyjdzie sobie radzić i z tym. I wtedy nie wiem co będzie, czy depresja znów mnie położy? Czy wtedy dam radę? Nie wiem – wiem że będę się starać. Wiem to dlatego że zaczynam rozumieć że warto mieć w życiu kilka sensów – dywersyfikować sens życia – rodzina, mąż, dzieci, praca, pomoc innym, podróże, hobby – wybierzmy kilka sensów, nie skupiajmy się na jednym – za duże ryzyko Asekuracja? Może, ale wolę tak niż zupełnie iść na żywioł lub poświęcić się tylko jednemu.

Udostępnij: